Mad Gardener's World

Trillium grandiflorum

Kiedyś o moim oczarowaniu trójlistami pisałam tutaj, po wizycie w ogrodzie Beth Chatto. Przyznam się, że wcześniej takie małe, wolno rosnące drobiazgi  niespecjalnie mnie interesowały. Jednak ciekawość zwyciężyła.  Trillium grandiflorum był pierwszym trójlistem którego posadziłam u siebie, ale coś nie miał szczęścia. Chyba gleba nie jest tak starannie przygotowana jak powinna, przez 4 lata dorobiłam się 2 pędów. Na dodatek w tym roku jeden niechcący ułamałam. Miał też pecha bo którejś wiosny nie wyszedł wcale… raz nie zakwitł. Jak na tak krótki okres uprawy biedak wiele przeszedł.

Nie wiem kiedy doczekam kępy, ale cóż, nie wyrzucę przecież:)

Trilliumgrandiflorum2Trilliumgrandiflorum1

Ta ulotna i delikatna uroda trójlistów  dla mnie  warta jest czekania, zwłaszcza że wraz z przekwitaniem ich kwiaty się zmieniają. I kwitną dość długo, przynajmniej w porównaniu z sangwinarią czy jeffersonią ten okres jest dłuższy.

Nie znoszą przesadzania, postanowiłam więc go nie ruszać i nie szukać mu na siłę lepszego stanowiska. Nabyłam rok temu drugiego, kolejną jednopędową sadzonkę. Miejsce zostało znacznie lepiej przygotowane i oto niespodzianka, nie dość że kwitnie to jeszcze na dwóch pędach:)

Trilliumgrandiflorum-(2)

Drugi pęd z kwiatem osadzony jest nisko tuż przy ziemi.  Susza latem to nie jest najlepsza rzecz jaka może spotkać trójlisty,  sama mam dwa w takim miejscu – jeden nie kwitnie, drugi nie wyszedł wcale… A może okazał się trudniejszy w uprawie niż mi się wydawało? Nie wiem.  Raczej nie będę gromadzić kolejnych gatunków (na świecie jest ich ok. 40 stu). Będę jedynie szukać mojego wymarzeńca, Trillium chloropetalum var.giganteum, jak na duży ogród przystało potrzeba mi dużych roślin:) Nie rzucę się też na pewno na niekwitnące siewki po kilkadziesiąt złotych…

Tekst i zdjęcia Marta Góra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.