Mad Gardener's World

Hydrangea anomala ssp. petiolaris – hortensja pnąca

Dzisiaj będzie o hortensji, ale dość refleksyjnie. Ciężko opisywać roślinę powszechnie znaną, zwłaszcza znaną dobrze wśród miłośników roślin ale spróbuję.

Pochodzi z Azji i rośnie bardzo silnie, nawet do 25 m wysokości. Ciemne liście w czasie sezonu i białe kwiaty w czerwcu wydawały się idealnym rozwiązaniem na moją ceglaną ścianę. Kusiła dodatkowo zachodnia wystawa. Wszystkie źródła podawały że dobrze czuje się w cieniu i półcieniu. Sąsiedzkie drzewa – ogromy orzech i stara czereśnia dodatkowo miały zapewnić jej   osłonę od mroźnych wiatrów.   Tym samym  jakoś na początku  mojego ogrodowania na wsi hortensja pnąca została nabyta drogą kupna i posadzona przy rzeczonej ścianie.  To było jakieś 17 lat temu.  Potem zobaczyłam ją pięknie rozpiętą i rozrośniętą na murach ogrodów w Sissinghurst:

 

Nawet lekko się przeraziłam że zarośnie całą moją skromną chatkę, ale od czego sekator (bo te 25 m dopiero na żywo uświadomiły mi co mnie czeka w dalszej przyszłości).

Bo gdzież tam mojej chatce baby jagi do zamczyska Vity…

Wprawdzie na początku miałam obawy – że hortensja czyli Hydrangea będzie mieć tam zbyt sucho. Hydro- czyli woda…  Pod ścianą jest drenaż, gleba dość lekka. Startowała długo, jakieś 2-3 sezony by potem wybujać.

Cudownie zielone liście na dodatek wcześnie startujące wiosną, malownicza plątanina  pędów zimą, fantastyczne jesienne wybarwienie. To wszystko sprawiało że moja hortensja cieszyła się szczególnymi względami.  Jednak miała jedną wadę – nie kwitła.  Nie pomagało nawożenie, podlewanie, dbanie i moja troska.   Na początku czekałam cierpliwie, z czasem trochę ten brak kwiatów zaczął mnie męczyć i doskwierać. Widziałam ją w znacznie gorszych warunkach w wielu ogrodach, widywałam małe sadzoneczki  w szkółkach obsypane kwieciem.  Mimo tego defektu pokochałam moją hortensję bo z czasem malowniczo porosła większą cześć ściany wypierając przemarznięty wiciokrzew pomorski, podmarzający co rok bluszcz. Z rzadka pojawiały się się pojedyncze kwiatostany.  Dokupiłam kolejny egzemplarz i posadziłam  pod starą gruszą – wbrew radom by nie sadzić blisko pni drzew bo będzie mieć za sucho.  Moja nowa, lepsza hortensja nic sobie z tego jednak nie robiła – rosła, kwitła i w nosie miała poradniki. Jednak długo nie nacieszyłam się kwiatami.  Huragan powalił prawie stuletnie drzewo i moje mała hortensja dokonała wraz z nim żywota pod ogromem liści, konarów i gałęzi gruszy którą prawie sto lat temu posadził tam mój przodek.

Pewnie wciąż wzdychałabym do okazu w Sissinghurst, do obrośniętych pni drzew w ogrodzie Beth Chatto gdyby nie drastyczne zmiany na sąsiedzkiej działce.  Pewnej wiosny zniknął ogromny stary orzech i czereśnia.   W ogrodzie zrobiło się jaśniej, bardziej świetliście – więcej światła dostała moja rabata ale też zachodnia ściana.  I jakież było moje zdziwienie gdy pewnego wiosennego dnia zobaczyłam moją hortensję obsypaną pąkami kwiatowymi.

 

Od tamtego czasu początek lata to dla mnie czas kwitnienia hortensji pnącej.  To czas kiedy kończą kwitnąć rośliny wiosny,  kiedy opadają płatki piwonii i irysów a zaczyna się festiwal róż, kocimiętek, szałwii i liliowców.

Cudownie koronkowe kwiaty  rozsypane po całej ścianie aż buczą od owadów a powikłane pędy stają się schronieniem dla ptaków mieszkających w ogrodzie.

Uwielbiam na nią patrzeć – rozczulają mnie delikatne pręciki kwiatów płodnych otoczonych wianuszkiem kwiatów płonnych.  Chociaż kwitnienie nie jest długie, to na krzewie przez wiele tygodni pozostają resztki kwiatostanów, które również potrafią być dekoracyjne. Ma to swój urok zwłaszcza zimą.

Sadząc ją należy pamiętać, że jest silnie rosnącym pnączem i wymaga solidnej podpory. Mogą to być trejaże, altany lub ściana z rozpiętymi stalowymi linkami.  Gdy już się zadomowi nie wymaga właściwie żadnej opieki, zwłaszcza na glebach żyznych.  Rozległy system korzeniowy po latach doskonale radzi sobie nawet w okresach suszy.   Na piaszczystej czy też wapiennej glebie nie będzie dobrze rosła, liście mogą być żółtawe, chlorotyczne o czym również się przekonałam sadząc ją w innym ogrodzie.  Niestety jest też schronieniem dla szkodników – chętnie zjadają jej liście chrząszcze opuchlaków, wygryzając w nich dziury.  Wiosną podlałam całą rabatę preparatem z nicieniami, ale upały chyba zniweczyły mój trud.  Chętnie też pod opadłymi liśćmi zimują ślimaki, które z rozkoszą zajadają się rosnącymi po sąsiedzku funkiami.  Jednak niech to nikogo nie zniechęca.  Wystarczy stanąć dwa metry dalej…  Potrafi być wspaniałym zielonym tłem dla innych roślin praktycznie od wczesnej wiosny do jesieni.   W dużych ogrodach i  na sporych powierzchniach pod drzewami sprawdzi się również jako roślina okrywowa, ale z biegiem lat będzie wymagała korekty.

 

Moja hortensja to dowód, że dzięki pracy, cierpliwości można stworzyć  chociaż ułamek fajnego ogrodu.  To także potwierdzenie mojego zawodowego podejścia do ogrodów –  tworzenie ich dla innych powinno opierać się w dużej mierze na osobistych doświadczeniach i obserwacjach.  I żadne papierowe czy internetowe katalogi  tego nie zastąpią.  To powód dla którego przestałam już czytać i zaglądać na ogrodnicze strony poradnikowe ilustrowane zdjęciami z sieci.  Wolę zdecydowanie blogi ogrodnicze, szczególnie takie na których autorzy dzielą się swoimi sukcesami i porażkami.  Nie żebym czerpała satysfakcję że tego iż komuś coś nie wyszło.  Po prostu są autentyczne, bez zadęcia i wysokiego ZPZ (zajebistego poziomu zajebistości, że zacytuję).   Te wszystkie lata spędzone w różnych ogrodach nauczyły mnie jednego  – nie da się stworzyć ogrodu idealnego, takiego który podoba się każdemu. Takiego, który nie wymaga pracy, zmian i takiego którego nie dałoby  się ulepszyć.  Tak jak zmieniają się z czasem i dojrzewają posadzone rośliny tak zmieniają się warunki  glebowe, świetlne, stosunki wodne ale także nasze gusta.   Dwie moje wymarzone na początku ogrodowania rośliny to Acer palmatum ‚Atropurpureum’ i Abies koreana ‚Silberlocke’ – żelazany zstaw początkujących miłośników ogrodów wszelakich:) .  Klon rośnie do dzisiaj i ma się dobrze, jodła natomiast nie przetrwała jakiejś kolejnej ogrodowej rewolucji.   Jak mawiał mój Tato – jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz.   I doprawdy nie wiem ile jeszcze porażek ale też ile radości i satysfakcji musi przynieść  moja praca bym ze spokojem ducha sadziła kolejną pysznogłówkę czy przetacznik w kolejnym ogrodzie…

 

Tekst i zdjęcia Marta Góra

 

PS. Kolega zwrócił mi uwagę że nie napisałam istotnej rzeczy – kwiaty  tej hortensji pachną:)  Bartku dzięki:)

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

    • Ave/Ewa, 23 czerwca 2017, 11:44 am

    Odpowiedz

    Świetny opis 🙂 tez mam hortensję pnącą, ale jakoś nie chce się przyczepić ściany jaką dla nie przyszykowałam. Ma już 3 lata, a ciągle jest raczej „przyziemna” niż pnąca. Mimo posadzenia od str północnej na brak światła nie powinna narzekać, bo świerk srebrny, co siedzi opodal, mały jeszcze… a jestem go skłonna poświęcić jak zacznie za bardzo dominować.
    No nic, jeszcze poczekam z rok, zobaczymy.
    Twoja hortensja jest piękna, takiego efektu chciałabym doczekać u siebie.
    Również wolę zdobywać informacje o zieleninkach na forach niż w poradnikach, bo własne doświadczenie… cenniejsze od złota 🙂

      • marta, 23 czerwca 2017, 11:33 pm
      • Autor

      Odpowiedz

      Moja też nie chciała się czepiać ściany, musiałam jej dać jakąś linkę by zachęcić. Hortensja po 3-4 latach powinna już solidnie ruszyć ze wzrostem. Moja doczeka się chyba cięcia w końcu, bo bardzo duża i ciężka już jest.
      Świerk może w przyszłości być sporą konkurencją, nie tylko z powodu wysokości ale też rozległego systemu korzeniowego. Ja bym go przesadziła od razu.
      Serdeczności
      Marta

  1. Odpowiedz

    Bardzo lubię hortensję pnącą. Natomiast mam wątpliwości , jak ją przycinać. Po latach jednak tego wymaga. Jak leci, to co przeszkadza i za bardzo urosło? Czy to nie wpływa na jej kwitnienie?
    W tym roku moje hortensje chyba podmarzły, bo nie kwitły tak ładnie jak zwykle.
    A dla czytelników dodam, że mam od lat hortensje pnące (sztuk 4, w różnych miejscach) w ogrodzie o lekkiej, suchej ziemi. Nawożę je tylko wiosną obornikiem i dają sobie radę – są zdrowe i ładnie kwitną.

      • marta, 28 czerwca 2017, 6:36 pm
      • Autor

      Odpowiedz

      Ja też ją lubię. Cieszy mnie Twój komentarz bo teraz muszę wprowadzić zmiany w ogrodzie, w którym panują podobne warunki glebowe i świetlne jak u Ciebie. Dosadzimy hortensję:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.