Dzięki kilku zapaleńcom i życzliwości Dyrekcji Poznańskiego OB już po raz szósty odbył się ten Zjazd. Właściwie każdy kto kocha ogrody może na spotkanie się wybrać, posłuchać wykładów i zacieśnić ogrodowe znajomości z innymi pasjonatami. Nie mam ogrodu skalnego, nawet roślin skalnych nie uprawiam, ale zostałam rok temu namówiona na udział i nie żałuję. Spotkania w Poznaniu i atmosferę wspominam bardzo serdecznie.
Poranek w Poznaniu przywitał nas chłodną i deszczową aurą, ale nawet to nie przeszkodziło w wymianach:

Budynek w którym mieści się aula i w którym odbywają się zjazdy:

Zjazd połączony jest ze zwiedzaniem Ogrodu Botanicznego, w tym roku przewodnikami byli Beata Grabowska i Tomasz Kubala.


Mnie zachwycały kwitnące drzewa, szczególnie wiśnie. Widać było, że w Poznaniu wegetacja ruszyła wcześniej niż na południu Polski:


Roślinom cebulowym, zwłaszcza w okresie gdy niewiele innych roślin kwitnie, trudno się oprzeć:

Na koniec pożegnało nas słońce (zdjęcie dzięki uprzejmości Pana Witolda Czuksanowa):

Osobiście się bardzo cieszę, że sa tacy ludzie jak Pan Witold Hoppel, którym się chce. Organizacja tego Zjazdu to spory wysiłek, ogrom włożonego czasu i pracy. Tym samym chciałam podziękować jeszcze raz za zaproszenie, wykład przed tak szacownym gronem był dla mnie przyjemnością i zaszczytem… Wprawdzie tylko o budowaniu wież w ogrodzie a nie obuwikach, ale zawsze…;)
Więcej informacji na stronie Pana Witolda , oraz relacja foto na blogu Talibry.
Tekst i zdjęcia Marta Góra