Geum ‚Mai Tai’ – kuklik

Czasem trafiają się rośliny idealne, takie o jakich ogrodnik marzy cały sezon. Ja do nich zaliczam kukliki, trochę zapomniane ale od jakiegoś czasu przypominają o sobie nowymi odmianami.  Cała seria COCTAIL (Geum Cocktail ™ Series)   trochę odchodzi kolorystycznie od wściekle czerwono pomarańczowego, babcinego Geum coccineum (kuklika szkarłatny). Nowe odmiany mają bardziej stonowane barwy, tak też jest w przypadku ‚Mai Tai’.

geum-mai-tai-3Kukliki są niewielkim roślinami, ten dorasta do 30 cm wysokości.  Kwitnie długo, kilka tygodni – praktycznie do połowy czerwca.  Przez resztę sezonu dekoracją są świeże, zielone liście, nadają się świetnie jako okrywa gruntu – są półzimozielone. I praktycznie nie chorują.  Czegóż można chcieć więcej od rośliny? Piękne kwiaty, długie kwitnienie, zdrowe liście i bezproblemowość uprawy.

geum-Mai-Tai-2Lubią gleby żyzne, dość wilgotne – mogą rosną w półcieniu i w pełnym słońcu (jeśli zapewni się im tę wilgoć w podłożu).  Świetnie nadają się nad brzegi oczek wodnych i stawów, ale także na brzeg rabaty. Ładne liście i schludny wygląd zapewnią takiemu miejscu dobry wygląd przez wiele miesięcy.  Przed wysychaniem ochroni je ściółka.

geum-mai-taiŚwietnie sprawdzą się z tawułkami które kwitną po kuklikach, z pełnikami, czy niedużymi funkiami. Wystarczy poruszyć wyobraźnię:) Najpiękniej wyglądają w grupie – co nie jest problemem, bo łatwo je podzielić.  Najlepiej robić to wczesną wiosną lub pod koniec lata po kwitnieniu.

‚Mai Tai’ ma kwiaty łososiowe, półpełne, czasem pojedyncze. Kolor kwiatów zmienia się w zależności od stanowiska i czasu kwitnienia, na koniec są brzoskwniowe do różowych.

geum-Mai-Tai-1Seria COCTAIL to szereg odmian:

‚Cosmopolitan’, ‚Tequila Sunrise’, ‚Alabama Slamer’, ‚Sangria’, ‚Gimlet’,

‚Banana Daiquiri’,  ‚ Limoncello’,  ‚Sea Breeze’.

Soczyste i smaczne nazwy odmian naprowadzą nas na odpowiednie tonacje kolorystyczne:)

 

Tekst i zdjęcia Marta Góra

Minimalizm w ogrodzie

Przemyślenia mam różne na ten temat i wciąż się zastanawiam czy da się toto uprawiać? tzn w przypadku takiego roślinoholika jak ja. No ten minimalizm czy się da…

To nie znaczy że nie potrafię. Potrafię, o tak np:

projekt-ogrodu-kraków

Nie ukrywam, że zadanie nie było łatwe, bo dla miłośnika barw i kwiecia wszelakiego stworzenie ogrodu w wersji simple jest wyjątkowo trudne. Na szczęście przestrzeń wymuszała pewne rozwiązania i ograniczała szaleństwo. Na dodatek jest to ogród który wymaga kilku godzin pielęgnacji w miesiącu.

Ale u siebie nie umiem.  Tyle tylko że od jakiegoś czasu męczy mnie ten wieczny bałagan w ogrodzie, wiec dzielę, rozsadzam, przesadzam i oddaję.

To nie to że minimalizm jest teraz taki trendy, mnie ta moda nawet nie muśnie, nie leży to w mojej naturze.  Jednak od kilku lat widzę, że przestaję panować nad ogrodowymi chciejstwami – celowo nie napiszę że przestaję panować nad ogrodem, bo nad ogrodem i naturą zapanować się nie da.

 

I była taka rabata… właściwe zaczęło się od obrazka który  kiedyś zobaczyłam – wielkie krzaczory hortensji pod ścianą domu.  I ja  wokół tej hortensji budowałam swoja rabatę. Zaczęło się od małego krzaczka.

Robocza nazwa to rabata ziołowo różana. Jak ja się nie mogłam doczekać.  Ale jak wiecie nic w ogrodzie nie jest na stałe.  Podrosły moje krzewy, podrosły drzewa sąsiada i musiałam pozbyć się róż z tamtej części ogrodu. Nie tylko róż, także wielu wielu roślin które cierpiały z powodu braku światła.

Wczesną wiosną czasem jest chwila na wygładzenie brzegów. Ale tylko czasem…

rabata1Kiedyś było tak, niezliczone ilości  Viola sororia ‚Albiflora’ – jak zakwitały naprawdę urocze. Tyle, że potem były wyłącznie fiołki.

rabata2Fiołek dostał wyrok, ale na razie krótki – tzn tępię go i pozostawiam część  jedynie tam gdzie chcę by rósł. W innym wypadku jest w stanie zapełnić cały ogród. Na tej rabacie mam najlepszą glebę w całym ogrodzie i udaje się tam uprawiać trochę ciekawych roślin.

Na początku kwietnia, po zeszłorocznej rewolucji wyglądało tak:

 

rabata3rabata8Trochę schludniej, czyściej i bez wszędobylskiego fiołka.

Potem wylewała się niebieska rzeka.

 

rabata4 rabata5rabata9 rabata10Wiem, uroczo, ale niestety niezapominajki jak i brunnery mają zwyczaj wsiewać się gdzie popadnie. rabata7I znów ograniczanie. Oczywiście ukochanych poeticusów się nie pozbędę.

 

rabata11 rabata12I gdyby tak pozostawić tę część ogrodu bez opieki to pewnie by się niebieściło każdej wiosny coraz bardziej. Ale docelowo rabata miała być w miarę bezobsługowa. I właściwie jest.  Po wielu latach dopiero zabrałam się za porządki, nie wiem czy na dobre temu miejscu to wyszło.

 

Jeszcze dwa sezony temu:

 

rabata14 rabata13No busz…

I się wsiało. Wietlica też sieje się wszędzie.

rabata15A później zaczęły „znikać” drzewa od północy na sąsiedniej działce.  Stał się cud… więcej światła. Po pierwsze zaczęła kwitnąć hortensja pnąca – po 15 latach, wcześniej miała za ciemno. Ba, w tym roku chce zakwitnąć glicynia sadzona tam jedynie dla liści. Jak nie przymroziło pąków będzie pięknie.

Wymarzona hortensja w końcu się rozrosła. Wiem, wygląda fantastycznie. Tyle tylko że bardzo krótko bo albo kładzie ją deszcz albo upał.  Większa część tych krzaczorów wylądowała w innej części ogrodu, została tam dosadzona H.serrata.

 

rabata18

 

Tak wiem, malowniczo wygląda ze świecznicą.

 

rabata16 rabata17rabata19Z zawilcem też. Chociaż w tym roku aż tak pięknie nie będzie, większość zawilców mi padła. Po raz pierwszy…

rabata20Gdyby nie podpora leżałaby na resztkach funkii.

 

Zrobiło się czyściej, zrobiło się jaśniej. Ubyło roślin, ale niestety nie gatunków.

ogrod9ogrod8Czyli minimalizm mi nie grozi…

Nie potrafię się pozbyć ciekawości nowych roślin, nowych doświadczeń. A gdzieś trzeba to zielsko upychać.  I tak, dałam ściółkę z kory. Prawie jej już nie widać. Ale przynajmniej chwastem to wszystko nie porasta.

Tekst i zdjęcia Marta Góra

 

 

Się dzieje

Jak zwykle jakoś tak ta wiosna przemyka mi poza szybami samochodu. Bo się dzieje dużo, czasem aż za dużo.  Tak sobie rozważałam ostatnio o tej polskiej fobii grodzenia się murami, siatkami żywopłotami… bo tak szalenie podoba mi się angielskie podejście – otwarcie na krajobraz, niskie furteczki od frontu, stare żywopłoty.  Tyle, że ta fobia udziela się i mnie bo ostatnio przytrafiło mi się coś co mnie zdeprymowało doszczętnie. Siedzę sobie (a właściwie kucam) wyjątkowo we własnym ogrodzie, z chwastem walczę a tu lezie… Tak lezie właśnie –  coś płci żeńskiej, sztuk dwie przez środek dopiero co „obrobionej” rabaty na której to sadziłam jesienią byliny od Ali i od Teresy. Wlazło toto przez żywopłot mieszany pomiędzy forsycją a pęcherznicą i lezie dalej mimo moich uwag, że rabata, że byliny dopiero co wychodzą. Przyszło usiadło na ławce i próbowała się w rozmowę wdać. Ale mnie jakoś nie po drodze. Konkluzja smutna, jak się nie ma dwumetrowego płotu to pół wsi przylezie, będzie siedziało na mojej ławce i papieroskiem się raczyło. Plus, nie kradnie, nie wyrywa… To może by jednak ten płot na 2 m?

Jak tu:

op1Sierpień to i smutno trochę.

projekt-ogrodu-2Na szczęście zmienia się wszystko i dzieje się. Przy okazji układania tarasów okazało się, że dom by trzeba na nowo pomalować, dach odświeżyć, w garażu płytki wymienić.

Podziwiam inwestorkę za moc cierpliwości, bo dzieje się tak od marca:

 

projekt-ogrodu-3 projekt-ogrodu-4 projekt-ogrodu-5Projekt z grubsza tutaj.

Do czerwca mają się pojawić drzewa, obwódki z bukszpanów i generalnie część przy wejściu i kuchni. Trochę szkoda, że nie po całości ale co zrobisz. Kasa na drzewach nie rośnie.  I tak myślę że ogród bylinowy jest w pewnym sensie luksusem.  Ładne i dobre odmiany, porządnie przekorzenione swoje kosztować muszą.  I takie veronicastrum kosztuje tyle co jedna śnieguliczka  a na m2 potrzeba znacznie, znacznie więcej. Już przy sadzeniu koszt jest wysoki. Potem jeszcze trzeba o to zadbać, często za pomocą kogoś z zewnątrz. Czyli nie jest to ogród dla każdego. Tyle tylko, że  ogród pełen bylin  jest obrazem zmieniającym się tak dynamicznie każdego dnia, że aż prowokuje by do niego wychodzić.

Rośliny muszą poczekać – i do tego i do innych ogrodów.

przyszopie1 przysszopie2 przyszopie3 przyszopie4I te do mojego też, stoją i czekają na lepszy czas.

Ale często jest tak, że wchodzimy i jest wielkie wooow:

cornus-controversa cornus-controversa1 cornus-controversa-3To może ten thujowy żywopłot nie jest taki zły, jak się nie musi sąsiada oglądać tylko takie dereniowe cudo. Znaczy fantastycznie mieć już szkielet w postaci takiego derenia i nie musieć płacić za niego 5 stów.

A mój  ogród? daje radę…

wiosna5

I wiśnie zakwitły i przekwitły już:

prunus-shA ja siedzę i myślę co posadzić, jak zestawić i nie ukrywam, ze zawsze temu procesowi stres okrutny towarzyszy. Bo jak nie wytrzyma, nie da rady, nie będzie rosło? Bo jak sauna nie powstanie w tym roku to co zacieniuje mi te miodunki? albo hosty?  I czy glebogryzarka nie ugrzęźnie w błocie?  Ten stres dobija  mnie za każdym razem kiedy siedzę nad planszą i rysuję jeżówki, sadźce i inne bodziszki. Czasem wolałabym wpaść do szkółki, wybrać kierując się intuicją i posadzić wg własnego „widzimisię”.  I wiecie co? mamy taki ogród i jak pogoda dopisze to z czasem go pokażę.

I jak myślę tak sobie, to znów pojawia się błysk – TOTO wlazło, podziwia mój ogród z mojej ławki i znów mnie męczy…

 

Tekst i zdjęcia

Marta Góra

I jeszcze PS: w donicach niewiele się dzieje, zamiast kolorowo wiosennie, jest biało zimowo:

helleborusI tak, wiem. Uncinia rubra, nie zimuje, powinna mieć więcej światła i wiem te donice nie pasują (ale kocham je nad życie i nie mogę odżałować że jedną niechcący rozbiłam i że akurat pod ręką były). Zawsze chciałam uncinię pouprawiać, chociaż jeden sezon. No to mam.

uncinia